Wszyscy wiemy, że Anglicy około godziny piątej popijają herbatkę. Ale czy wiecie, że wszystko to zaczęło się od Portugalczyków, a konkretnie od jednej Portugalki?

Catarina trafiła na Wyspy w wieku 24 lat – jej małżeństwo z Carlosem II było dla Portugalii niezwykle ważne, ponieważ potwierdzało, iż po trwającej ponad 60 lat hiszpańskiej niewoli Anglia oficjalnie uznaje odzyskaną przez Portugalczyków niepodległość. Catarina nie zazna na Wyspach szczęścia – uważana była za bezpłodną, jej małżonek zdradzał ją na lewo i prawo, a jako katoliczka nigdy nie zdobyła wielkiej popularności. Dlatego zapewne nikt nie spodziewał się, że to właśnie ta królowa nauczy angielską szlachtę pić wysokiej jakości herbatę.

Legenda głosi, że pudełka, w których miała przewieźć liście na napar były oznaczone słowami „Transporte de Ervas Aromáticas” („Transport Aromatycznych Ziół”), z którego miał wziąć się skrót „TEA”, słowo oznaczające po angielsku herbatę. Prawda jest taka, że gdy Catarina trafiła do Anglii, kraj ten nie nawiązał jeszcze bezpośredniej wymiany handlowej z Chinami, a niewielkie ilości herbaty, które docierały do Anglii dzięki Holendrom były bardzo drogie, więc mieszkańcy Wysp traktowali herbatę jako kosztowny i rzadko używany lek. Catarina oddawała się jednak przyjemności picia gorących naparów codziennie i to właśnie ona zaszczepiła herbacianego bakcyla wśród dworzan, którzy chcieli naśladować królową.

Co ciekawe, dziś w Portugalii herbaty pijemy bardzo niewiele, zazwyczaj, tak jak Anglicy przed przybyciem Catariny…kiedy jesteśmy chorzy! Jak poprosić o herbatę? „Chá preto” (czytaj „sza pretu”) to odpowiednik czarnej herbaty, „chá verde” (czytaj „sza verdy”) zielonej, ale w wielu miejscach zaoferują wam tylko „carioca de limão”, czyli – uwaga, uwaga! – kawałek skórki cytryny zalany wrzątkiem!

Jest jednak jedno fajne miejsce w Porto, w którym herbata jest na pierwszym miejscu – jeśli lubicie ten napój koniecznie wybierzcie się do „Rota do Chá”, pięknego miejsca ze wspaniałym, ukrytym ogródkiem. Polecam z całego serca!