Bywają dni, gdy wydaje mi się, że ja i Portugalia to „stare małżeństwo” – codziennie pijemy razem kawę, oddajemy się naszym rutynom, a wieczorem myjemy zęby, zakładamy szlafroki, a ona zasypia przy mnie w lokówkach. Niecierpliwie się wtedy i niemalże rozglądam się za „innymi spódnicami” – może gdzieś indziej byłoby mi lepiej, ciekawiej, a przede wszystkim łatwiej? Portugalia jednak nie daje za wygraną, bierze się za siebie, zrzuca stary szlafrok i podkręca rzęsy. „To co, jedziemy?”- puszcza do mnie oko i, pewna siebie, nonszalancko otwiera mi drzwi do samochodu. Wystarczy kilkadziesiąt kilometrów, a ona zabiera mnie w nowe miejsce, znów jest flirt i śmiech, znów jest wiatr we włosach. Nawet nie wiem, jak to ująć na zdjęciach, ona znów jest niesamowita i przepiękna, tak jak wtedy, gdy ją poznałam. Tak było, gdy zabrała mnie do Passadiços de Paiva. Znów poczułam motyle, znów był ogień!

Też macie ochotę na randkę z Portugalią? Passadiços de Paiva to szlak ciągnący się wzdłuż rzeki Paiva w dystrykcie Aveiro. Słyszałam już o nim od dawna, głośno było o nim również w wiadomościach, gdy cześć drewnianej ścieżki spłonęła, jednak udało mi się pojechać tam dopiero w zeszłe lato. W sezonie jest tam podobno mnóstwo ludzi, my jednak na szlak weszliśmy dopiero po godzinie piętnastej, i wrażenia były niesamowite – można powiedzieć, że widzieliśmy po drodze więcej kóz, niż innych zwiedzających, którzy raczej o tej godzinie już schodzili ze szlaku. Trudno jest opisać piękno tej drogi: pod nogami deski, szum wody i niewielkie plaże, naokoło śpiew ptaków i gęsty las. Wielkie kamienie, do których przymocowany jest na wielu odcinkach drewniany pomost (chylę czoła przed inżynierami!), niewielkie ujścia rzeki, strumyki, zwodzone mosty i liny, na których możecie rozbujać się nad rzeką…Tym razem na randce z Portugalią czułam się jak w filmie przygodowym! Przygoda była tym większa, że gdy pokonaliśmy 8.7 kilometra, kończące się niesamowicie stromymi schodami, zaczęło na nas padać. Siedzący w budce ochroniarz sugerował, żebyśmy złapali jedną ze stojących tam taksówek, które zawiozłyby nas do samochodu, my jednak postanowiliśmy wrócić tą samą drogą, maszerując nieco szybciej. Byliśmy na ścieżce całkowicie sami, nawet nasze przyjaciółki kozy, które wcześniej towarzyszyły nam przez część spaceru, schroniły się przed deszczem. Dźwięk spadających kropel, szum wody i wrażenie jedności z otaczającą nas naturą były wyjątkowym doświadczeniem.

Jak dotrzeć do Passadiços de Paiva?

Do tej atrakcji, znajdującej się w gminie Arouca, trudno dostać się bez samochodu – jeśli macie do dyspozycji auto, dotrzecie tam z Porto w około godzinę. Szlak możecie rozpocząć w dwóch miejscach, w Espiunca i w Areinho, i pokonać go w jednym kierunku (8.7 km plus przejazd do Waszego samochodu taksówką) lub tam i z powrotem, wracając do samochodu pieszo.

Rady:

1) Aby upewnić się, że wejdziecie na szlak, najlepiej kupić jest bilet online: https://reservas.passadicosdopaiva.pt/pt/bilhetes, ponieważ w niektóre weekendy więcej jest chętnych, niż osób, które strażnicy mogą wpuścić na drogę. Rezerwując w ten sposób bilety upewnicie się, że nie będziecie tam jechać na marne!

2) Poziom szlaku określony jest oficjalnie jako „trudny”, a przejście go w jedną stronę zajmuje ponad 2 godziny. Warto mieć to na względzie i zabrać zarówno wygodne buty, jak i wodę oraz przekąski.

3) My bardzo zadowoleni byliśmy z decyzji wejścia na szlak później, dzięki czemu uniknęliśmy dzikich tłumów. Mimo, że szlak ma oficjalne godziny „zamknięcia”, wiążą się one bardziej pójściem strażnika do domu niż fizycznym zagrodzeniem wyjścia z parku, dlatego bardziej martwiłabym się godziną zachodu słońca, ze względu na oświetlenie, a nie tymi godzinami. Swoją przygodę z Passadiços de Paiva pięknie opisała również pod linkiem http://www.thelisboner.pl/?p=144 moja koleżanka Ania. Sporo tam pięknych zdjęć i dobrych rad, więc warto tam zajrzeć!

Kategorie: Przewodnik