Piekarnia na rogu, proszę o chleb i z uśmiechem podaję panu piekarzowi mój płócienny woreczek na pieczywo. „Wspaniale, dziewczynko! Kiedyś wszyscy tak robili”, mężczyzna z aprobatą spogląda na moją ekologiczną torebkę. „Ale kiedyś to były inne czasy… Ludzie myśleli inaczej, nie marnowali, bardziej sobie ufali. Pamiętam, że pani od gazet zostawiała je po prostu na stoliku, a ludzie je sobie brali i sami wrzucali należność do słoiczka, tak samo robiliśmy z mlekiem. Teraz nie byłoby to możliwe..”, w głosie piekarza słychać nutkę melancholii i za chwilę cała piekarnia debatuje o „kiedyś” oraz „dziś”. Przysłuchuję się za uwagą, chleb schodzi na dalszy plan – w Portugalii codzienna rozmowa z nieznajomym to niemalże obowiązek i każda z nich może być ważną lekcją.

Ja sama często szukam tego „kiedyś” na ulicach Porto – uwielbiam odkrywać nowe miejsca, kocham też jednak staromodne sklepy, restauracje będące w rękach tej samej rodziny od pokoleń lub kawiarnie, do których prowadzili najstarszych mieszkańców Porto ich dziadkowie. Jednym z takich miejsc jest „Leitaria da Quinta do Paço”, założona w 1920 roku rozlewnia mleka, w której produkowano również ser, masło i bitą śmietanę. W latach pięćdziesiątych firma rozszerzyła swoją ofertę o eklerki, które w tamtych czasach były sennym marzeniem mojego pana piekarza oraz większości jego rówieśników – to one były nagrodą za piątki za świadectwie, to nimi leczono zadrapania i obite podczas upadków kolanka. „Eklerki stały się tak sławne, że w pewnym momencie bardzo spadła sprzedaż jakichkolwiek innych produktów, ludzie chcieli kupować tylko je”, opowiada Alexandra Sotto Maior, obecna właścicielka kawiarni.

Pół wieku później eklerki, zarejestrowane oficjalnie jako słodycze z Porto, nadal są hitem firmy – cztery filie kawiarni w Porto sprzedają ich około dwóch tysięcy w dzień powszedni, a w weekendy sprzedaż rośnie do pięciu tysięcy sztuk. Mimo że Alexandra przejęła firmę trzy lata temu, udało jej się w tym czasie nie tylko rozszerzyć gamę produktów, ponownie włączając do niej sery, bitą śmietanę i masło sprzedawane na wagę, ale również otworzyć filię w Lizbonie. „W stolicy mieszka dużo osób wywodzących się z Porto, które tęsknią za naszymi eklerkami, wiele osób z Lizbony studiowało również w Porto, więc znają nasze produkty”, tłumaczy ten krok Aleksandra. Właścicielka dodaje, że ponieważ ochota na słodkości nie dopada tylko Portugalczyków, następnym krokiem będzie założenie filii firmy za granicą, w Madrycie lub Londynie.

„Leitaria da Quinta do Paço” nie zachwyca starym wnętrzem jak wiele innych tradycyjnych kawiarni w Porto – brak tu drewnianych krzeseł i stolików, staromodnej lady i zdobionego sufitu, jednak eklerki smakują podobno tak dobrze, jak pięćdziesiąt lat temu. Jak widać na poniższym zdjęciu, moi rodzice eklerki aprobują. A Wy, znacie już te pyszności z Porto?

Kategorie: Przewodnik