Porto zalotnie puszcza oko i uśmiecha się nonszalancko, Gaia poprawia fryzurę i trzepocze rzęsami, lecz gdy Porto wyciąga rękę na rozpiętość mostu, Gaia odwraca wzrok. „Nie dla pasa kiełbasa!”, wydaje się mówić, więc Porto chowa dłoń, lecz nie zamierza się poddać. „Mam starówkę na liście UNESCO, ze świecą takiej szukać nawet w Lizbonie!”, szepcze. „Ze ścian mych kościołów kipi złoto, wszystko to będzie Twoje, obiecuję!”, kusi, nie dając za wygraną. „Spójrz na mą wieżę wysoką jak maszt, bądź moim żaglem, odpłyńmy w dal”, Porto wznosi się na fali romantyzmu, lecz Gaia ani drgnie. I tak od wieków, Porto i Gaia, dwa miasta, które dzieli lśniąca tafla rzeki Douro, połączone żebrami mostów, jednak tak inne…

Na pierwszy rzut oka Porto prezentuje się godniej. Granitowa Katedra spoglądająca z matczyną miłością na wzgórze pełne średniowiecznych domków oraz kolorowe kamienice nadbrzeżnej dzielnicy Ribeira – to właśnie dla nich wielu turystów przyjeżdża do mojego miasta. Prawda jest jednak taka, że to w Gai, często określanej jako „sypialnię Porto”, znajduje się taras widokowy Serra do Pilar, z którego można zrobić najlepsze zdjęcia panoramy Porto, oraz wszystkie piwnice wina o tej samej nazwie. Dlatego jeśli macie ochotę na kieliszek tego trunku prosto od producenta oraz piękne widoki, warto przejść na drugą stronę rzeki. Gdy zakończycie degustację, na taras widokowy możecie udać się malowniczymi schodkami znajdującymi się za piwnicą wina porto Sandeman lub też kolejką linową, której wagoniki śmigają po stronie Gai od 2011 roku. Turyści z lękiem wysokości zapewne wybiorą schodki, jednak reszta może się wahać – czy warto kupić bilet na kolejkę?

Z podróży ucieszą się na pewno ci, którzy zawsze chcieli wzbić się w przestworza – w najniższym punkcie wagonik kolejki znajduje się na wysokości 4.5 metra, w najwyższym na wysokości 63 metrów. Przypomina on kapsułę, w której nieprzezroczysta jest tylko podłoga, więc przejażdżka ucieszy również fanów fotografii, którzy będą mogli zrobić ciekawe zdjęcia zarówno czerwonym dachom piwnic wina porto w Gai, jak i kolorowym fasadom kamienic po stronie Porto. Warto jednak wspomnieć, że okna w wagoniku są przyciemniane, co może negatywnie wpłynąć na jakość naszych zdjęć, oraz że piękne widoki znikają w mgnieniu oka – kolejka porusza się ze średnią prędkością 4 metry na sekundę, więc odległość 600 metrów pokonuje w około 5 minut. Rozczarowani będą również fani mocnych przeżyć – wagonik nie podskakuje i bardzo łagodnie sunie po linie, przez co podróż nie podniesie nam poziomu adrenaliny. Warto dodać, że kolejka może przetransportować aż 850 osób na godzinę, przez co w godzinach szczytu 8-osobowy wagonik możemy dzielić z nieznajomymi. Jeśli zależy nam na romantycznej podróży we dwoje lub zdjęciach na których będzie widniała jedynie nasza rodzina, warto wspomnieć o tym pracownikowi, który zaprasza nas do zajęcia miejsc – są oni przyjaźni i możemy poprosić ich o naszą prywatną kabinę. Trzeba również powiedzieć, że wzbicie się w przestworza nie należy również do najtańszych – bilet w jedną stronę dla dorosłego kosztuje 6 euro, kupując bilet w dwie strony zapłacimy 9 euro. Dzieci uprawnione są do niewielkiej zniżki, z której skorzystać mogą również rodziny oraz wycieczki szkolne, warto o nie pytać w kasie biletowej! Gdybyście chcieli zakupić zdjęcie z Waszej podróży, to można to zrobić wysiadając z wagoniku – jest ono oprawione w kolorową okładkę z widokami Porto.

Oprowadzając indywidualnych turystów zazwyczaj staram się unikać przetartych szlaków, lecz zorganizowane wycieczki z biur podróży czasami mają kolejkę linową w planie zwiedzania – w przestworza wyruszyłam ostatnio z grupą młodzieży z Dęblina oraz ich wspaniałymi opiekunkami, panią Anią i panią Mariolą. Z grupą zwiedzaliśmy zarówno główne atrakcje, jak i jego mniej znane zakątki Porto i Gai: zawędrowaliśmy do ukrytych dzielnic, rozmawialiśmy z sąsiadami, panią Marią i panem Józefem, jak również poznaliśmy pana Alberta mieszkającego w opuszczonym kościele. Mimo iż znana atrakcja w postaci kolejki linowej ucieszyła młodzież, ta zapytana o to, co najbardziej podobało im się w czasie wycieczki jak jeden mąż odpowiedziała, że najwspanialsze były te mniej znane smaczki i zakamarki, co niezmiernie mnie ucieszyło! Na kolejkę linową zawsze zdążycie, tymczasem wyruszcie ze mną odkrywać to mniej znane miasto, co Wy na to? Porto i Gaia czekają na Was, czekam i ja!

Kategorie: Przewodnik