„Ovos moles” to tradycyjne, słodkie ciastka z Aveiro. Miasto to znajduje się mniej niż godzinę drogi pociągiem od Porto i jest zwane „portugalską Wenecją”: czy słusznie, czy nie, można byłoby się spierać, fakt faktem, że łódki i kanały tam są, a przy nich sklepiki, w których wzrok nasz przykują białe słodycze o różnych kształtach wypełnione jajeczną masą. Mówi się, że zaczęły je produkować zakonnice z miejscowych klasztorów, które do krochmalenia używały białka. Nie chcąc, aby zmarnowało się żółtko, zaczęły produkcję „ovos moles”, która zachowała się również po kasacie wszystkich zakonów w Portugalii mającej miejsce w 1834 roku. Niegdyś były one sprzedawane na stacji kolejowej przez ubrane w regionalne stroje mieszkanki Aveiro, dzięki czemu mogli się w nie zaopatrzeć wszyscy podróżujący na trasie Porto-Lizbona. Dziś „ovos moles” to pierwsze słodycze portugalskie, które uzyskały specjalne świadectwo pochodzenia Unii Europejskiej. Kupilśmy, zjedliśmy. Jak nam smakowało?

Dorota: O, to jest dużo lepsze niż to co pamiętam! Pamiętam, że jadłam „ovos moles”, kiedy moja stopa po raz pierszy stanęła na portugalskiej ziemi i mój mózg zarejstrował, że nie warto marnować kalorii na te słodycze. A tu proszę, miła niespodzianka! Krucha osłonka przypomina smakiem opłatek, a środek jest gęsty i jajeczny. Jeśli tak jak zajadaliście się kiedyś w ukryciu wigilijnym opłatkiem, a babcia przygotowywała Wam kogel-mogel, to myślę, że będzie Wam smakowało.

Jorge: Jak opisać „ovos moles”? Krucha osłonka nie ma charakterystycznego smaku, ukrywa za to miękkie i słodkie jajeczne serce, które rozpływa się w ustach i przykleja do zębów. Wydaje mi się, że kluczem, aby ten deser nam smakował jest jego świeżość, a te w pięknych opakowaniach są robione tak, aby przetrwać w nich tygodnie. Mi lepiej smakują te świeże, kupione w piekarnii w Aveiro.

Dorota: Racja. Zamawiając je w Aveiro pamiętajcie, że ich nadzienie wykonywane jest wyłącznie ze świeżych żółtek i cukru w proporcji 2 do 1, więc mimo iż są małe, są bardzo słodkie. Jedna lub dwie „muszelki” lub „beczułki”, bo to w takich kształtach najczęściej się pojawiają, jak najbardziej wystarczą! Możecie spróbować ich również w polewie czekoladowej – produkcji tej wersji zaniechano podczas Drugiej Wojny Światowej ze względu na ceny czekolady, ale od 2015 roku znów są dostępne na rynku.

Nasza rada? Po „ovos moles” pojedźcie do Aveiro! Smakują Wam i chcecie je zabrać dla rodziny? Zamaist kupować gotowe opakowanie, poroście o kilka na wynos w piekarni – zapakują je oni co prawda w mniej efektowne pudełko, ale jego zawartość będzie o dużo lepsza. Jak dojechać do Aveiro? Z mojego mieszkania do stacji kolejowej S. Bento dojdziecie spacerkiem w około 10 minut. Pociągi podmiejskie odjeżdżają do Aveiro co około pół godziny, a bilet – kupiony w maszynach lub w kasie biletowej – to około 5 euro. Wybierając się do Aveiro pamiętajcie o Costa Nova – to mieścina znajdująca się obok plaży, w której są piękne domki w kolorowe paski. Z Aveiro dojedziecie tam autobusem, jeden z nich odjeżdża z okolic stacji kolejowej, warto go poszukać!

A Wy, próbowaliście już „ovos moles”?

Kategorie: Przewodnik